Felieton – Nie-tak-czarna magia #1

Felieton – Nie-tak-czarna magia #1

Jedną z pierwszych informacji, z którą każdy młody czarodziej ma styczność na zajęciach szkolnych jest podział magii na białą oraz czarną. Przedstawione przykłady mają utrwalić w młodym adepcie magii pogląd, iż biel związana jest z dobrem oraz życzliwością, zaś czerń ze złem i czynieniem krzywdy. Rozróżnienie to stanowi bezpośrednie odniesienie do klasycznego podziału moralnych zachowań. Karmisz kogoś — jesteś dobry. Zabijasz kogoś — jesteś zły. Tak zobrazowane przykłady wystarczają na początku nauki, lecz co dalej? Z biegiem czasu uczniowie zaczynają dostrzegać, że nie wszystko jest takie proste jakby tego chcieli. Gdzieś pojawiają się motywy, które nie są jednoznacznie dobre lub złe. Wszystko staje się względne, a rozróżnianie magii staje się problematyczne. Gdzie leży granica? A co, jeśli takiej granicy nie ma?

„Nie-tak-czarna magia” będzie stanowić cykl felietonów, w których zastanowimy się nad… cóż, czarnością magii. Bo co to tak naprawdę oznacza, że magia jest czarna? Lub też precyzyjniej — w którym momencie czarodziej jest tak egoistyczny i zepsuty, że uprawiana przez niego magia staje się czarna? Poruszymy więc kwestie moralne, manewrując między logiką i tradycją, na granicy kontrowersji oraz tabu. Zderzymy psychologię z filozofią, religię z logiką. Co z tego wyjdzie? Sam jeszcze nie wiem. Przekonamy się o tym, układając kolejne cegiełki odpowiedzi, o ile takie w ogóle się pojawią.

Na początek zastanówmy się nad samym podziałem. Kiedy pierwszy raz się z nim zetknąłem od razu pomyślałem, że to klasyczny model dobra i zła. Mieliście tak samo? Wydaje się, że to zabieg celowy. Biały zawsze kojarzony będzie z czymś pozytywnym, czarny natomiast z czymś mrocznym. No właśnie, czy zawsze? Tutaj pojawiają się kwestie kulturowe. W Europie przedstawiony przed chwilą schemat jest jak najbardziej czytelny, lecz w Azji już niekoniecznie. Rozróżnienie to widoczne jest w przypadku żałoby, która w Europie wyrażana jest ubiorem czarnym, w Azji… białym. Oczywiście możemy się zagłębić w tematy odmiennego rozumienia śmierci i wynieść z tego wnioski poniekąd niejednoznaczne. My też nie jesteśmy spójni. O ile kojarzymy czarny z czymś negatywnym, o tyle może też oznaczać pokorę i powściągliwość (zastanawialiście się kiedyś dlaczego sutanny są czarne?). Tak więc mamy czerń jako kolor szczęścia w Chinach, równoczesny grzech i jego wyrzeczenie w chrześcijaństwie. No i nie zapominajmy o paniach, których „małe czarne” suknie nadają się na każdą okazję — zakupy, teatr oraz kawę na mieście.

Wygląda na to, że proste odniesienie do skojarzeń nie jest… takie proste. Przyjrzyjmy się zatem elementom na podstawie których dokonuje się rozróżnienia rodzaju magii. Mamy tu trzy zmienne: emocje, cel oraz skutek. Jak określić emocje u drugiej osoby? O ile nie stoimy z nią twarzą w twarz może to być trudne, a nawet gdy widzimy jej mimikę oraz ruchy ciała wysunięcie błędnych wniosków jest całkiem prawdopodobne. Nigdy tak naprawdę nie jesteśmy pewni co czuje druga osoba. Nawet my sami w określaniu własnych uczuć popełniamy błędy. No ale spróbujmy. Mamy jakiś gniew lub strach. Ustalone. To teraz zadam kilka pytań.

Dlaczego ta osoba czuje gniew? Czy coś się jej przydarzyło? Czy gniew jest wynikiem tego co chce zrobić, czy tego czego nie może? Czy to nienawiść? Czy to bezsilność? Czy to ukryty smutek i bezradność? Dlaczego czuje strach? Boi się o swoje życie? Boi się o kogoś? Boi się coś stracić? Czy to strach przed porażką? Strach przed niebezpieczeństwem? Strach przed przyłapaniem? Motywujący? Przytłaczający?

Do najprostszych emocji jest najwięcej pytań. Tutaj z pomocą przychodzą inne dane. Przyjmijmy, że jesteśmy świadkami pojedynku między czarodziejami. Walka kończy się śmiercią jednego z nich. U zwycięskiego widzimy gniew, u poległego zauważyliśmy wcześniej strach. Co nasuwa się na myśl? „Zwycięzca to ewidentnie zły typek”. „Był agresywny, zabił — no zły jak nic”! Przechodzimy zatem do kwestii celu. Mamy pojedynek i co dalej? Spacerowaliśmy spokojnie obok, trafiliśmy na niego przypadkiem. Tak naprawdę nie wiemy jakie było podłoże tej walki. Widząc strach i gniew możemy pomyśleć, że to był atak. A gdyby to poległy był agresorem? Co jeśli zobaczyliśmy strach w jego oczach w momencie gdy zdał sobie sprawę, że trafił na silniejszego? Może to był jakiś morderca, który poległ z ręki stróża prawa? Albo pedofil? To już dużo mroczniejsze podejście, prawda?

W tym momencie przejdźmy do ostatniego elementu — skutku. Jakkolwiek by nie rozważać sprawy pojedynku, zakończył się on śmiercią. Zaaferowani niecodzienną sytuacją nie zauważyliśmy jakie zaklęcie padło jako ostatnie. Czy śmierć nastąpiła przypadkiem czy była kwestią Zaklęcia Niewybaczalnego.

Czy ma to jakieś znaczenie, skoro mamy martwego człowieka przed sobą?

Oto pytanie, które stanowi kwintesencję całej problematyki zdefiniowania czarnej magii. Mamy przeciwstawnie moralność sztywną, która mówi o tym, że każda śmierć ma tę samą wartość oraz moralność plastyczną, która uwzględnia czynniki pochodne. Który model jest właściwy?

Sam podział na magię białą oraz magię czarną jest wzorcem postępowania. Zaistniał w koncepcji magii z bardzo prostego powodu — ludzie czują się pewniej z jaśnie określonymi wytycznymi. To dlatego wciąż rozróżniamy zachowania dobre i złe. Stąd przysłowiowy kręgosłup moralny. Mechanizm bieli i czerni z samej teorii powinien działać bardzo dobrze. Kłopoty pojawiają się w momencie gdy nie wiadomo co jest dobre, a co złe. Co jest moralne, a co zepsute. Mam nadzieję, że znajdziemy jakieś rozwiązania. Tymczasem żegnam się do przyszłego tygodnia.

Abasdarhon Cane

 

Masz swoją opinię o tym artykule?

One Reply to “Felieton – Nie-tak-czarna magia #1”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *