Wywiad z rektor Cassandrą Lovato

Wywiad z rektor Cassandrą Lovato

 W tym numerze mamy dla Was wywiad z rektor Cassandrą Lovato. Zapraszamy do interesującej lektury!

  *Młoda redaktorka usłyszała pukanie do drzwi gabinetu. Z uśmiechem wskazała miejsce nowo przybyłej. *

  *Weszła do środka pomieszczenia troszkę zmieszana. Usiadła na wskazanym przez redaktorkę miejscu i spojrzała na nią z wielkim uśmiechem na ustach.*

  Redaktor: Witam Panią Dyrektor! Cieszę się, że to właśnie z Panią przyszedł mi zaszczyt porozmawiać. *Uścisnęła kobiecie dłoń. *

rek. Cassandra Lovato: Rektor, a raczej Traktor. *Poprawiła redaktorkę żartobliwie i również uścisnęła jej dłoń.* Dobry wieczór!

R.: *Zmieszała się lekko, ale po chwili zaczęła. * Gotowa na egzekucję?

CL.: Mogę jakieś ostatnie życzenie? *Zapytała, zakładając nogę na nogę.*

R.: Em… Oczywiście!

CL.: To w takim razie chciałabym… *Zastanowiła się przez chwilę, wyobrażając sobie co chciałaby zrobić w ostatnich minutach swojego prywatnego życia.* żeby na moim pogrzebie było puszczone Despacito!

R.: *Dziewczyna spojrzała na swoją rozmówczynię jak na Voldemorta z nosem, ale sprawiała wrażenie skupionej.* Tak, tak…

CL.: No co? Despacito bardzo prestiżowa piosenka. *Powiedziała i zaśmiała się.* Oczywiście żartuję, wolałabym jakiegoś Mozarta czy Bacha.

R.: Postaramy się to zapewnić… Porozmawiam z Dyrektorem… *Uśmiechnęła się podejrzliwie. *

CL.: Dziękuję. Jestem teraz gotowa na śmierć. *Ostatnie słowo przeciągnęła i powiedziała tak jak robi się to w mugolskich horrorach.*

R.: Em… Zacznijmy już rozmowę, bo mi kawa stygnie. *Upiła łyk ziemnego już napoju. *

CL.: Dobry pomysł! *Poprawiła swoje włosy i spojrzała na redaktorkę.*

R.: *Zerknęła w swoje magiczne notatki.* A więc… Jak to jest u Pani z ŚM-em? Jak długo tutaj Pani jest i co on dla Pani znaczy?

CL.: *Zastanowiła się przez dosłownie sekundę. Jej śmowe życie przeleciało jednym mgnieniem oka przed jej oczami.* Jestem w tym świecie od grudnia ’16 roku, więc to będzie już ponad rok. Pamiętam, jak kiedyś uważałam, że śm to całe moje życie. To wszystko o czym marzyłam i co właśnie się spełniło. Wtedy popadłam w uzależnienie od niego. Teraz to jest bardziej jak rozrywka, która nareszcie nie koliduje z moim życiem prywatnym. Do tego spotkałam tu cudowne osoby, które pomogły mi się rozwinąć i co więcej myślę, że troszkę tu dorosłam.

R.: Uzależnienie to bardzo powszechny syndrom tutaj… *Zastanowiła się po czym kontynuowała. * Właśnie! Co robi Pani w realu? Zainteresowania, praca, szkoła, zdechłe żaby w słoikach?

CL.: Na szczęście nie mam zdechłych żab, za bardzo by mi przeszkadzały. Nie pasowałyby do mojego idealnego świata, który nigdy taki nie będzie. Jestem perfekcjonistką, więc niestety odpadają. Co do zainteresowań to raczej nie mam jednej pasji. Wszystko kręci się wokół muzyki. Uwielbiam grać na intrumentach, słuchać, śpiewać, chodzić na koncerty. Kocham też czytać książki, chociaż teraz mam na to coraz mniej czasu. *Westchnęła.* W każdym razie szkoła bierze nade mną górę w tym momencie, ale nie narzekam – lubię się uczyć nowych rzeczy.

R.: To całkiem jak ja! *Wzięła ciasteczko i wskazała dłonią na talerz, aby jej gość był najedzony. * Jak miemam, uczy Pani Astronomii. Dla mnie ona zawsze była zmorą… Co Panią w niej ujęło?

CL.: *Wzięła ciasteczko i przełamała je na połowę, po czym dopiero je ugryzła.* Tak naprawdę sama nie wiem. Zawsze podobał mi się ten przedmiot, ponieważ nawiązywał do czegoś co na pewno istnieje. Astronomia bardzo przydawała mi się w życiu. Do tego był to przedmiot, z którym miałam chyba najlepsze wspomnienia. Więc tak naprawdę sama nie wiem co mnie do niej przyciągnęło. Chciałam coś zmienić w jej nauczaniu, ponieważ jak sama pani powiedziała – dla pani była ona zmorą. Przyjęłam sobie kiedyś taki cel, aby sprawić żeby ten przedmiot był przyjemny dla wszystkich nie zmieniając w nim wiele.

R.: Cieszę się, że ma Pani taki cel. *Uśmiechnęła się pobłażliwie. *Jak wspomina Pani czasy, gdy to Pani przemierzała korytarze Akademii w uczniowskich szatach?

CL.: O jeju, fantastycznie. *Nagle jakby odruchem bezwarunkowym klasnęła w dłonie.* Najlepiej wspomnam rywalizację z innymi uczniami i oczywiście świetne zabawy wieczorami w Wielkiej Sali. Poznałam wtedy tak wiele ważnych dla mnie osób. Bycie uczniem było trudne, ale zarazem zabawne.

R.: I podbijanie rankingów… *Spojrzała z wyrzutem na Rektorkę. * Jaka była Pani reakcja, gdy zaproponowano Pani rektorat?

CL.: Pamiętam moją reakcję do dziś. To było coś w stylu: “To jakiś żart?”. *Zaśmiała się, zasłaniając usta dłonią.* Mam nawet jakiegoś loga z tego, albo screena, ale nie wiem gdzie. Nie wierzyłam, że mogli mi zaufać i tak naprawdę na początku bałam się objąć tę funkcję. Sama wiesz, jestem chaotyczną osobą, sklerotykiem co nie do końca pasuje do bycia rektorem. Jednakże wiedząc, jaka była sytuacja w tamtej chwili podjęłam się tego i teraz nie żałuję. Dziękuję dyrekcji, że dała mi szansę, aby się rozwinąć i że jestem teraz tu gdzie jestem. No i współczuję wszystkim znoszenia mnie na codzień.

          [Chwilę potem… ]

CL.: O, znalazłam! To było:”Oszaleliście?!”

R.: Przyjmujemy współczucie, jakoś dajemy radę. *Zaśmiała się, przypominając o swoim ślizgońskim charakterku, jednak po chwili spoważniała. * Teraz chyba najtrudniejsze pytanie. Czym jest dla Pani miłość?

CL.: To pytanie jest zabójcze. Bo dla mnie miłość to nie uczucie. Nie potrafię powiedzieć dokładnie czym jest. Nie jest to na pewno poświęcenie dla innej osoby, nie jest to zmienianie się dla innych.  Miłość to kumulacja wszelkich dobrych jak i złych uczuć. Coś ponad wszystko i coś co spaja nas w tym świecie. Na niej opiera się całe uniwersum. Miłość jest po prostu byciem dla drugiego człowieka. *Stwierdziła, chcąc jak najlepiej ubrać w słowa to co czuje.* Polecam pofilozofować czasami przed snem, dojdzie się nawet do wniosków, że zabicie robaka w swoim gabinecie skutkuje wybuchem supernowej gdzieś w galaktyce. *Próbowała utrzymać pokerową twarz, ale nie potrafiła.* Nie no, to raczej nie jest prawdą, ale przejmuje.

R.: Jasne, jasne. *Kiwnęła szybko głową, ponownie grzebiąc w kajeciku. *Jaki był, lub może nadal jest, Pani znienawidzony przedmiot? Który śnił się Pani po nocach w dormitorium?

CL.: Historia Magii! Nienawidziłam tego przedmiotu. Nie dlatego, że mi nie szedł, bo zawsze byłam z niego wybitna, ale może dlatego, że wtedy jeszcze nie byłam na tym etapie życia, żeby coś z tego zrozumieć. Teraz mówiąc szczerze ten przedmiot mnie fascynuje i chyba w tym momencie nie mam żadnego, którego nazwałabym koszmarem. *Przywołała kilka wspomnień.* Chociaż po nocach śniły mi się Eliksiry i Transmutacja. Ale chociaż mi nie szły, to i tak je lubiłam, więc nie ma na co narzekać. No i jeszcze Quidditch! *Troszkę się zmieszała.* Szedł mi nie tak źle, ale kosztował mnie więcej nerwów niż jakikolwiek inny przedmiot. Nie znosiłam tego.

R.: To pewnie przez Wilczka. *Mruknęła z uśmiechem. *

CL.: Na wilczku grało się akurat najlepiej i najśmieszniej.

R.: To ostatnie pytanie. Co zmieniłaby Pani w naszej Akademii, a co w całym “eśemie “?

CL.: Co zmieniłabym? Hmm… myślę, że nie byłabym w stanie nic zmienić, ale moim marzeniem zawsze było, żeby Śm był jednością. Aby nie było podziałów. Większa tolerancja i mniej dram, chociaż je uwielbiam, bo z chęcią czytam je przy konsumpcji popcornu. A jeśli chodzi o szkołę raczej chciałabym organizować więcej zabaw i wiele więcej, ale pozwól że inne plany pozostawię już dla siebie.

R.: Tak, tak. Chce Pani coś jeszcze dodać, kogoś pozdrowić, rzucić klątwę? *Zerknęła spod długich rzęs. *

CL.: Hmm… Raczej nie. Wolę nie pozdrawiać, jeszcze kogoś ominę! A jeśli chodzi o klątwę to raczej nie powinnam tego robić, wyrzuciliby mnie.

R.: Mały szczegół… *mruknęła pod nosem, ale po chwili wstała wyciagając dłoń przed siebie. * Dziękuję za rozmowę, Pani Rektor!

CL.: To ja dziękuję. *Uśmiechnęła się ziewnęła.* Przepraszam, już troszkę pózno.*Uścinęła jej dłoń lekko*

prof. Tori Collins

Masz swoją opinię o tym artykule?

3 Replies to “Wywiad z rektor Cassandrą Lovato”

  1. Teraz nadrobiłem! Wywiad trochę chaotyczny, ale dotyka wielu tematów przez co jest bardzo ciekawy. Wincyj, wincyj. 😀

     

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *