Wywiad z prof. Camryn Fitz

Wywiad z prof. Camryn Fitz

Tym razem mamy dla Was wywiad z profesor Camryn Fitz.  Zapraszamy!

Redaktor: *Redaktorka z cichym szelestem zapukała do drzwi gabinetu profesor. * Dzień dobry! Mogę przeszkodzić?

prof. Camryn Fitz: [Podniosła wzrok z kart prac uczniów i spojrzała na młodą nauczycielkę wróżbiarstwa. Przez chwilę chciała się spytać, czy używa jakiś kremów, ale myśl przeszła jej szybko.] Nie, nie. Możesz wejść, zapraszam. Chińskiej herbaty?

R: Z chęcią! *Zaśmiała się trochę nerwowo. Wyciągnęła swoje, legendarne papiery w których ukryte były tajne pytania i spojrzała kątem oka na pierwszą kartkę. * Jesteś gotowa na rzeź?

prof.C.F.: Okee. [Wstała ze swojego fotela i podeszła do imbryczku. Nalała dla profesorki napoju do filiżanki i podała ją.] Kochana, jaka rzeź. Hagrid jest przyjazny dla świnek, nie zabijamy ich. [Zaśmiała się pod nosem.]

R: *Parsknęła szczerym śmiechem. * Jak tak uważasz to zaczynajmy! Co sprawiło, że znalazłaś się tutaj? W ŚM, w Hagridzie?

prof.C.F.: [Poprawiła włosy i zrobiła minkę twarzy charakterystyczną do głębokiego myślenia.] W ŚM jestem jakoś od półtora roku. Miała zaplanowane, że zostanę tylko na jeden rok i później znikam. Było to gdzieś na przełomie stycznia – marca 2017. Jednak stało się coś innego, niż zamierzałam, bo poznałam moją aktualną żonę. W tamtym czasie byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami, gdzie Cama tam była i Grace lub na odwrót. W Hagridzie znalazłam się po namowach Morrigan, która bardzo polecała szkołę. Na początku byłam sceptycznie nastawiona, jakoś nie uważałam się za najlepszego numerologa, aby przekazywać wiedzę innym. Kończyłam dopiero zdawanie mentora. Uparta Morrigan jednak nie chciała odpuścić i namówiła do uczenia jeszcze Grosika.

R.: *Ze zrozumieniem kiwnęła głową.*Uczysz Numerków. Dlaczego akurat ten przedmiot? Pomijając to, iż jest on wkładany głównie przez kobiety.

prof.C.F.: A jak już mówiłam, gdzie Grosik tam i Cama. I tak teraz uczę do teraz. [Wzięła łyka herbaty, bo zaschło jej w gardle i spojrzała na kobietę.] Numerologia to była moja miłość od pierwszej lekcji. Zakochałam się w liczbach i myślę, że jest to miłość ze wzajemnością. Wiadomości przyswajałam szybciutko i były dla mnie zabawą. Nie sądzę, że jest to przedmiot dla kobiet. Sam Pitagoras był prawdziwym mężczyzną.

R.: No tak, nie wpadłam na to… *Mruknęła.* Powiedz mi, czym zajmujesz się w realu? Bo przecież nie samym ŚM-em żyje człowiek.

prof.C.F.: [Zaśmiała się pod nosem z miny profesor Collins, przezabawna z niej kobieta.] W realu aktualnie mam wakacje od nauki i się lenię. Chociaż nie, oglądam seriale i czytam książki. Jest to bardzo czasochłonne zajęcie i nie zaliczam tego do lenienia się.

R.: Jakbym słyszała Tori na wakacjach! *Klasnęła w dłonie z przejęciem, lecz po chwili uspokoiła się, przypominając sobie o kolejnym pytaniu.* Czym jest dla Ciebie szczęście?

prof.C.F.: [Zastanowiła się, czy przypadkiem nie nasypala czegoś do herbaty, czy Tori taka zawsze jest.] Szczęście, jest to na pewno pozytywne uczucie. Uśmiech na twarzy kogoś, ten prawdziwy. Ja uważam, że jestem szczęśliwą osobą. Nawet mimo niepowodzeń oraz klęsk życiowych zawsze czekam na słońce. I to właśnie czyni mnie szczęśliwą. Zresztą nikt tego uczucia nie pokona, bo ono jest u każdego. Nawet skrycie schowane.

R.: Piękne słowa! *Otarła łezkę wzruszenia. * Jak wspominasz czasy uczniowskie?

prof.C.F.: Takie piękne, jak my. [Puściła oczko do naczelnej redaktor.] O rany, czasy uczniowskie z Grosikiem na pewno było szalone. Dyrekcja placówki często naszego zachowania miała dosyć, a my się dobrze bawiłyśmy. Najmilej wspominam lekcje Wróżbiartwa, jak rzucałyśmy w siebie ciastkami, wylewałyśmy na siebie herbaty. Jak skończyły się to piórami, wszystkim co popadnie. Oprócz tego śmieszkowałyśmy podczas lekcji OPCM. Był wtedy temat o dementorach. Ja, oczywiście, nie mogłam się powstrzymać i spytałam się Grosika, czy mogę wykonać na niej pocałunek dementora. Profesorka dała mi minusowe punkty i dalej mnie to w duchu śmieszy.

R.: *Walnęła buraka na komplement i zaśmiała się. * To wesoło miałyście! Zatem jaki jest Twoim zdaniem idealny związek?

prof.C.F.: Ale z Ciebie buraczek, kochana. Można z Ciebie zrobić zupę burakową. [Puściła oczko. ] Idealny związek, to na pewno taki, w którym siebie wspieracie. Nie macie problemów z dogadaniem się i polecam obliczyć wibracje miłosną. Na pewno trzeba się kochać oraz aby na tej drugiej połówce zależało Tobie.To moje zdanie.

R.: Zgadzam się! *Spojrzała do notatek. * Jaka jest według Ciebie recepta na sukces?

prof.C.F.: Dostosować się do wibracji sukcesu, hehe. Wszędzie te wibracje. [Zaśmiała się.] Dodam do tego, że trzeba mieć dobrą motywacje. Brać się w garść i walczyć o to co się każdemu należy. Walczyć, jak świnki o zagrodę. Kwi.

R.: *Spojrzała dziwnie na Camaryn. * Świnki chrumkają, a nie kwiczą. *Westchnęła.* No nic, ostatnie pytanie. Jeśli nie Numerki to co?

prof.C.F.: Moje świnki są prima solt. Jak nie Numerki to Świnkologia. Wybacz, ale ostatnio mam straszną fazę na nie.

R.: Jesteś wege?! *Krzyknęła podekscytowana. *

prof.C.F.: [Podrapała się po karku i przypomniała sobie, jak z rumieńcami wcinała boczek.] No jasne, sałateczka jest prestiżowa.

R.: Wezmę od Ciebie przepis! *Zaśmiała się, zamykając notatki. * Chciałabyś coś jeszcze, dodać, kogoś pozdrowić, komuś grozić?

prof.C.F.: Okey, jesteśmy pod sową. [Zaśmiała się, bo chciała zamienić telefon z sową.] Chciałabym pozdrowić Mamę i Dyrekcję. Jestem im strasznie, strasznie wdzięczna za wysłuchanie mojego szalonego pomysłu i stworzenie zagrody dla świnek. Po prostu jest mi strasznie miło, że powstała zagroda. Oczywiście wysyłam gorące, prosto z kuchni, besosy dla moich wspaniałych uczniów. Grożę im, że jeśli nie przyjdą w następny poniedziałek do Zagrody to ich zjem. Oczywiście, dziękuję za wywiad i liczę, że będziesz do mnie częściej wpadać na ploteczki. Wróżbiastwo i Numerologia muszą trzymać się razem. I myślę, że zdradzisz mi sekret, jakiego kremu używasz.

R.: Eee… *Zamyśliła się chwilę. *Jakiego kremu?

prof.C.F.: Właśnie zastanawiam się, bo masz strasznie nieskazitelną skórę. Jak Ty to robisz?

R.: Aa! To tylko geny! No i mała pomoc kremu z wydzielin niuchacza…

prof.C.F.: Oho, daj cynka, jak będziesz kupywać towary. Chętnie kupię.

R.: Oki! Dzięki za wywiad!

prof.C.F.: Również dziękuję.

~Tori Collins

Masz swoją opinię o tym artykule?

3 Replies to “Wywiad z prof. Camryn Fitz”

    1. Kochany, w końcu mam swoje miejsce na Ziemi! Prestiż, prima solt. Nawet Zagroda została poświęcona i już w poniedziałek były na niej pierwsze lekcje. <3

       

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *