Felieton – Nie-tak-czarna-magia #3

Felieton – Nie-tak-czarna-magia #3

Nie-tak-czarna-magia #3

Ostatni felieton podważył moje przekonanie o prawidłowości Zaklęciach Niewybaczalnych. Miały być właściwe moralnie i nietykalne prawnie, a tymczasem pojawiła się cała masa pytań oraz wątpliwości, które nie dają mi spokoju do dnia dzisiejszego. Zacząłem się zastanawiać nad budową oraz schematem czarnej magii. Dokładniej — tym, co czyni jedne dziedziny czarnomagicznymi, a drugie nie.

Stworzenia magiczne. Zwierzęta i istoty. O tych najbardziej niebezpiecznych uczymy się na zajęciach Obrony przed Czarną Magią. To mogłoby nam sugerować, że istnieje takie określenie jak „stworzenia czarnomagiczne”. Nie wszyscy nauczyciele się z tym jednak zgadzają, co mnie bardzo cieszy. Dlaczego? Przyjrzyjmy się najpierw samym stworzeniom.

Chochliki kornwalijskie i Boginy to obowiązkowy zestaw pojawiający się w klasach pierwszych. Mamy tu do czynienia z żyworodnymi stworzeniami, które lubują się w dokuczaniu innym oraz zjawami przybierającymi formy naszych strachów. Chochliki odnajdują się w robieniu psikusów. Są w stanie unieść człowieka tylko po to, by pozostawić go na drzewie lub dachu. W jakim celu? To pytanie równie trudne jak to o sens życia. Chochliki pomimo swojej złośliwości nie stanowią realnego zagrożenia, przynajmniej nie bezpośrednio. Osoba wyniesiona na szczyt drzewa może spaść, gdy będzie z niego schodziła. Inna może dostać ataku serca, gdy zostanie okrążona przez te małe, złośliwe stworzonka. Opcji jest naprawdę wiele. Ale czy sama możliwość urazu jest powodem zakwalifikowania Chochlików do scenariusza zajęć? Bogin przedstawia się nieco inaczej. Może nie tylko wystraszyć, ale i zranić. Należy pamiętać, że przybierając formę strachu zyskuje również jego umiejętności oraz zdolności. Będąc wężem może ukąsić. Będąc bawołem może stratować. Będąc znienawidzoną ciotką może rzucić kapciem. Nie ma znaczenia, że jad będzie słabszy, kopyta kruchsze, a kapeć ledwo nabije siniaka. Pojawia się agresja i uraz. Na pewno? Bogin nie wyjdzie ze swojego ukrycia nie niepokojony. Będzie siedział w swojej starej szafie czy zegarze udając, że go w ogóle nie ma. Czy przybieranie formy strachu nie jest przypadkiem systemem obronnym? Zastanówcie się chwilę. Strach zazwyczaj wywołuje ucieczkę. Ucieczka jest czymś zupełnie odwrotnym do konfrontacji, a bez niej nie ma walki. Niektóre owady stosują tę samą praktykę. Ubarwione są podobnie do os, chociaż same nie stanowią żadnego zagrożenia. Przybranie postaci dużo groźniejszego stworzenia gwarantuje im przetrwanie. Czy jest to dobry kierunek myślenia? Nie wiem. Boginy są zjawami. Może nie należy ich rozpatrywać wspólnie z innymi stworzeniami.

Obrona nie kończy się jednak na metodach ogłuszania Chochlików i wyśmiewania się z Boginów. Mamy jeszcze stworzenia wodne jak Druzgotki czy Kappa. Mamy Zwodniki i Czerwone Kapturki. Dżiny, Inferiusy a nawet Zombie. Wszystkie one stanowią zagrożenie a spotkanie z nimi może skutkować ranami, złamaniami albo nawet i śmiercią. Jeśli jest to sposób klasyfikacji dlaczego w tym zestawie nie znalazł się Szpiczak? Zaniepokojony jest w stanie dokonać niemałych zniszczeń. Posiada również kolce. A Nieśmiałek? Wydłubuje oczy. Są jeszcze Popiełki! Zagrożenie pożarowe — nikt mi nie wmówi, że zaprószenie ognia nie jest niebezpieczne. Takich stworzeń jest dużo więcej. Najbardziej zastanawia mnie jednak Świergotnik. Ten jaskrawy ptaszek z Afryki ma szczególną właściwość. Jego śpiew doprowadza do szaleństwa. Czy zdrowie umysłowe jest w jakimś stopniu gorsze od zdrowia fizycznego? Rany w większości przypadków można wyleczyć, kości poskładać. Uleczyć umysł — to jest wyzwanie, które nieczęsto kończy się sukcesem. Dlaczego więc Świergotnik nie znalazł się liście „wyjątkowo niebezpiecznych”? Ponieważ można go hodować? Ponieważ jego pióra są użyteczne? Czy to kolejny przykład względności?

Dlaczego porównuję stworzenia pod względem niebezpieczeństwa? Otóż natknąłem się na zdanie, że stworzenia czarnomagiczne to te, które stwarzają zagrożenie. Bądźmy szczerzy. Każde stworzenie jest niebezpieczne. Spłoszony koń. Źle traktowany pies. Komar roznoszący malarię. Stworzenia magiczne w żaden sposób od tego nie odbiegają. Żyją, pragną przetrwać. Kwestię sporną mogą stanowić duchy i zjawy. Pytanie brzmi — czy naprawdę znamy ich naturę? Co tak naprawdę o nich wiemy? Czy jako istoty żywe jesteśmy w stanie pojąć ich charakter? A Inferiusy? Bezwolne i martwe. Czy to jeszcze stworzenia czy już narzędzia? Może jedno i drugie. A może coś zupełnie odmiennego.

Napisałem wcześniej, że cieszę się iż niektórzy nauczyciele nie uznają określenia „stworzeń czarnomagicznych”. W powyższych dywagacjach pojawiło się wiele różnych przykładów mniej lub bardziej niebezpiecznych stworzeń. Zadajcie sobie jednak następujące pytania. Czy należy to niebezpieczeństwo klasyfikować w kategoriach moralnych? Czy w ogóle stworzenia, które kierowane są swoją naturą odpowiadają przed ludzkim schematem dobra i zła? Przytoczę tutaj faktyczną sytuację z 1916 roku. Słonica o imieniu Mary zabiła swojego tresera. W rezultacie dokonano na niej kary śmierci poprzez powieszenie na dźwigu. Można byłoby pomyśleć: „okrutne”, „niewłaściwe”. Słonie kojarzone są ze spokojem i cierpliwością, niekiedy nawet z dobrobytem oraz szczęściem. Mimo to wciąż są stworzeniami, które można spłoszyć, tak jak to miało miejsce w przypadku Mary. W książkach znajdujemy analogiczną sytuację — przypomnijcie sobie Hardodzioba. Stworzenie funkcjonujące zgodnie z własną naturą zostało osądzone według ludzkiej litery prawa. Czy słusznie?

Powieszenie słonia budzi kontrowersje, ale zabicie tygrysa-ludojada już nieszczególnie. Sytuacja Hardodzioba chwyta za serce, ale Bazyliszka należy bezwzględnie pokonać. To wszystko jest… zaskakująco płynne i niejasne. Tak jak w przypadku Zaklęć Niewybaczalnych, klasyfikacja stworzeń jest relatywna. Osobiście uważam, że nie powinna. Zamknięcie natury w ramach ludzkiego pojmowania jest sztuczne i bezcelowe. Dlaczego? Bo jesteśmy niestali. Raz uważamy jedno, innym razem drugie. Przekształcamy zasady pod dyktando sytuacji. Określamy granice, które następnie przekraczamy. Najbardziej przeraża mnie fakt, że ta niestałość jest zwyczajnie ludzka. Taka jest nasza natura. Kwestionowanie, zmienność, poszukiwanie a nawet okrucieństwo to składowe człowieczeństwa. Stworzenia są niebezpieczne. Ludzie są niebezpieczni — broniąc się czy też realizując założenia prawa.

Jeśli przyjąć prawidłowość określenia stworzeń czarnomagicznych, czy nie powinniśmy dopisać do niech również siebie? A skoro tak… to czy nie jesteśmy skazani na czarną magię? A może to my nią jesteśmy?

Abasdarhon Cane

Masz swoją opinię o tym artykule?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *